Trylogia na ekranie

Dzieje Miłości
2024-06-02

2024-06-19

Wołodyjowscy
Trylogia na ekranie

Jerzy Hoffman najbardziej znany jest z ekranizacji trylogii Henryka Sienkiewicza.

Urodził się w Krakowie 15 marca 1932 r. w zasymilowanej rodzinie żydowskich lekarzy, prowadzących praktykę
w Gorlicach. Gdy miał lat osiem, został wywieziony z rodziną na Syberię, i jak sam twierdzi ta wywózka ocaliła mu życie. Ukończył studia reżyserskie w moskiewskim uniwersytecie kinematograficznym.
15 marca 2024 r. Jerzy Hoffman skończył 92 lata

Jako reżyser nazywany jest wielkim hetmanem polskiego kina, twórcą m.in. ekranizacji Trylogii Henryka Sienkiewicza oraz wielu filmów między innymi Prawo i pięść, Znachor, Trędowata.

Rozmach niektórych produkcji reżysera zachwycał nawet amerykańskich filmowców. Jest ogromnym osiągnięciem przełożenie na ekrany kin tak znakomitych dzieł również znakomitego twórcy, jakim jest niewątpliwie Henryk Sienkiewicz.

Ekranizacje poszczególnych powieści trylogii rozpoczął od Pana Wołodyjowskiego (1969), która doczekała się również wersji serialowej.

Następna ekranizacja to Potop (1974) i Ogniem i mieczem (1999), która również ma wersję serialową.

Moją ulubioną częścią trylogii Sienkiewicza jest Pan Wołodyjowski. Polski prozaik Andrzej Stojowski (1933-2006)napisał dalsze losy Basi i Krzysi z jej synkiem pt.: W ręku Boga (1997)

Warto przypomnieć sobie ballady i ciekawe cytaty z filmu Pan Wołodyjowski.

Po przybyciu do dworku Ketlinga, Krzysia śpiewa w izbie czeladnej, w towarzystwie Wołodyjowskiego, Zagłoby, Baśki i Ciotuli:

Wierzcie rycerze
Na nic pancerze
Na nic się tarcze zdały
Przez stal żelazo
W serce się wrażą
Kupida ostre strzały

Lecz gdy pawęża hardego męża
Przed grotem nie osłoni
Mała białogłowa
Jakże się schowa
I gdzie się biedna schroni

Przed wejściem Ketlinga do komnaty w dworku ku Mokotowiu, Krzysia śpiewa z tęsknoty za Wołodyjowskim:

Śmiertelne gwiazdy
lubo raczej oczy
bój niepokoju
i we dnie i w nocy
łaską swą połóż
łaską swą połóż
na me złe posługi
serce katujesz
serce katujesz
a już przez czas długi.

Ketling na balu wydanym na cześć Krzysi: Basia rozmawia z Zagłobą o amorach
Ketling wygłasza hymn o niedoli kochania

Kochanie to niedola ciężka
bo przez nie człek wolny
niewolnikiem się staje.
Kochanie to kalectwo
bo człek jak ślepy
świata za swoim kochaniem nie widzi.

Zagłoba z głośnym śmiechem:
A każże z takiego miłowania psom buty uszyć.

Ketling:

A jednak jeśli miłować ciężko
to nie miłować jeszcze ciężej
bo kogóż bez kochania
nasyci rozkosz sława bogactwo
a ponieważ każdy chętnie by
oddał życie za kochanie
tedy kochanie więcej jest warte
od życia.

Na schodach Basia zapłakana mówi do Michała:

– Głupia Krzysia! Ja bym wolała jednego pana Michała niż dziesięciu Ketlingów! Ja pana Michała kocham z całej siły… lepiej niż ciocię, lepiej… niż wujka… lepiej niż Krzysię!…
– Dla Boga! Basiu! – zawołał mały rycerz. A zechcesz ty mnie!
Tak!
Zagłoba na widok całujących się par Ketlinga z Krzysią i Basi z Wołodyjowskim:

O niech zginę ja i pchły moje.
O wy zbóje, lipkopłuty, hahary,
Oczajdusze, łamignaty
Basałyki moje kochane.
Eee! He! He He! He! He!

Ballada śpiewana przez jednego z rycerzy w Chreptiowie w izbie czeladnej.

Stepie płowy milczeć umiesz
Stepie cichy czemu milczysz ty
Rankiem zginę już na atak grają
O! stanęli żywi

W dłoń miecz broń rubieży
Gdzie wróg niech uderzy
Chan nie straszny nam
Szedł tu w wysokości
Patrz dziś białe kości
Serca nasze męstwem natchnij
Marsie tyś nasz Pan

Mój bachmacie biegać umiesz
Koniu wierny czemuś smutny ty
Nocką zginę dniem mnie pochowają
O! stanęli żywi

Nic to strzeż rubieży
Pierwszy wróg nie uderzy
Chan nie straszny nam
Szedł ty w wysokości
Leć w step białe kości
Serca nasze męstwem natchnij
Marsie tyś nasz Pan

Azja w swojej jurcie po wizycie Basi w sprawie Ewki Nowowiejskiej:

Po ciemnej nocy
Bóg dzień na ziemi czyni
I słońcu z morza wstawać każe

Michał po decyzji wysadzenia fortecy w Kamieńcu Podolskim do Mszalskiego:

– Stary przyjacielu, oddajże mi jedną przysługę: idź zaraz do żony mojej i powiedz jej ode mnie… (…) I powiedz jej ode mnie: Nic to!

W kościele – fragment powieści:
Wtem z ambony ozwało się warczenie bębna. Zdumieli się słuchacze. Ksiądz Kamiński zaś bił w bęben, jakby na trwogę; nagle urwał i nastała cisza śmiertelna. Po czym warczenie ozwało się po raz drugi, trzeci; nagle ksiądz Kamiński cisnął pałeczki na podłogę kościelną, podniósł obie ręce do góry i zawołał:
– Panie pułkowniku Wołodyjowski!

Odpowiedział mu krzyk spazmatyczny Basi. W kościele uczyniło się po prostu straszno. Pan Zagłoba podniósł się i na współkę z panem Mszalskim wynieśli omdlałą niewiastę z kościoła.

Tymczasem ksiądz wołał dalej:

Dla Boga, panie Wołodyjowski! Larum grają! Wojna! Nieprzyjaciel w granicach! a ty się nie zrywasz! Szabli nie chwytasz? Na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu? Zaliś swej dawnej przepomniał cnoty, że nas samych w żalu jeno i trwodze zostawiasz?

W czasie tworzenia ekranizacji Trylogii Sienkiewicza było wiele krytycznych dyskusji na temat obsady aktorskiej w poszczególnych częściach dzieła. Dziś chyba każdy to przyzna, że nie wyobrażamy sobie innych aktorów do tych ról. Są genialni i niepowtarzalni w swoim rodzaju.
Henryk Sienkiewicz tworzył swoje powieści, aby podnieść na duchu żyjących pod zaborami Polaków. Od 1795 roku nie było Polski na mapie Europy.
Jerzy Hoffman stworzył arcydzieła polskiej kinematografii, które są naszym dobrem narodowym, jak wszystkie dzieła literackie naszych pisarzy i poetów.

Pozdrawiam Teresa W.

Trylogia na ekranie
W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z naszej witryny oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. W każdym momencie można dokonać zmiany ustawień Państwa przeglądarki. Zobacz politykę cookies.
Zobacz politykę cookies.