Czas
Czas to jest czas
a czasem nim nie jest
więc czym jest czas
w którym żyjemy
chwilą
oddechem
momentem zachwytu
zniecierpliwienia
zastanowienia
dokąd zmierzamy
po co się staramy
wiedzieć
dążyć
zdobywać
co za to dostaniemy
ile czasu ma każdy z nas
żeby stwierdzić
że czas to jest czas.
Czas wolny od pracy.
My seniorzy pamiętamy te czasy, kiedy pracowaliśmy zawodowo od poniedziałku do soboty włącznie, jak Pan Bóg przykazał. Niedziela była dniem świętego odpoczynku.
Jak wszystko w życiu, również czasy się zmieniały, i w końcu ludzie doszli do wniosku, że należałoby skrócić tygodniowy porządek pracy i więcej czasu poświęcić na odpoczynek i inne przyjemności.
Pierwsza w historii Polski wolna sobota przypadła 21 lipca 1973 r. na mocy dekretu Rady Państwa z 1972 r. Początkowo były tylko niektóre wolne soboty w miesiącu. Pełny pięciodniowy tydzień pracy stał się powszechny dopiero po porozumieniach sierpniowych w latach 80 – tych. Ostatecznie po zmianie ustroju w 1989 r. zaczął obowiązywać 5-dniowy tydzień pracy z wolną sobotą, która stała się standardem w polskim systemie prawnym. W czasach stopniowego wprowadzania wolnych sobót, na które czekaliśmy z wielkimi planami na ich zagospodarowanie, opowiadano sobie taką anegdotę:
Ludzie prosili Pana Boga nie tylko o wolną od pracy sobotę, ale też o wolny piątek. Po wielkich prośbach ze strony ludzi, Pan Bóg zgodził się na wolny piątek. Potem okazało się, że ludziom było mało wypoczynku, więc zaczęli błagać o wolny czwartek, potem środę i tak doszli do poniedziałku. Tego było już za wiele, Pan Bóg się zdenerwował wielce i krzyknął: wszyscy do roboty od poniedziałku do soboty, a w niedzielę czyn społeczny.
Weekend – czas liczony od popołudnia w piątek do poranku w poniedziałek. Na szczęście jak dotąd, to on nam pozostał na wypoczynek, jako czas wolny od pracy, choć nie dla wszystkich, bo niektórzy z racji zawodu pracować muszą. Urlop wypoczynkowy to już inna bajka.
W czasie weekendu ludzie odpoczywają w różny sposób.
Pewnego upalnego lata, sobotni poranek był słoneczny, pachnący kwitnącymi w pobliżu domu lipami i kawą świeżo zaparzoną, przez ukochanego Grzesia. Anna lubiła te sobotnie i niedzielne poranki, kiedy obydwoje byli w domu i mogli wylegiwać się do woli. Ich wewnętrzna więź, zrozumienie i zaufanie sprawiało im radość, choć nie zdawali sobie sprawy z tego, że byli po prostu bratnimi duszami, które patrząc w jedną stronę widzą to samo. Od samego rana słońce obejmowało wszystko ciepłymi promieniami w zasięgu swojego świetlistego wzroku. Anna z przyjemnością oddawała się pieszczotom jego promieni. Dzięki słońcu, które stworzone jest z miłości do człowieka, możliwe jest życie na tej ziemi. Bez słońca ludzie wpadają w depresje, frustracje, stają się opryskliwi i niemili dla siebie. Jak miło, przyjemnie i błogo wylegiwać się beztrosko, wdychając zapachy kwiatów ogrodowych. Zaraz zawołam Grzesia, niech też odda się lenistwu na słonecznej plamie – pomyślała Anna i zasnęła. Z drzemki wyrwał ją głos Grzesia, który wołał ją na śniadanie. Koło południa pogoda zaczęła się zmieniać. Chwilami wiał wiatr bardzo silny, porywisty, nieobliczalny. Rozwiewał, zwiewał, podwiewał, zrywał, targał, zamiatał jednym słowem swawolił do woli przez nikogo nie zatrzymywany. Niósł ze sobą chmury i bałwany ciężkich chmurzysk zwiastujących zwykłe zjawisko atmosferyczne zwane burzą. Wiatr ma wiele imion – pomyślała Anna zamykając okno. Nie lubiła wiatru z wyjątkiem tego pieszczotliwego, delikatnego, który muskał jej włosy i pozwalał oddychać swobodnie. W pewnym momencie błysnęło się tak bardzo, że czytająca książkę Anna podskoczyła mimo woli. Nie miała pojęcia, że w czasie, kiedy była pochłonięta lekturą, niebo zachmurzyło się jeszcze bardziej. Po serii błyskawic zagrzmiało tak mocno, że Anna nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Schować się pod koc, zatkać uszy czy uciec do sąsiadki równie płochliwej w takich chwilach, jak ona sama. Obok mnie mieszka przecież wielu ludzi, więc nie muszę się tak bardzo bać – pomyślała Anna i naciągając na siebie koc, usiłowała zasnąć, aby przeczekać tę nawałnicę z nieba. Że też Grześ musiał akurat wyjść z domu – pomyślała kuląc się pod kocem. W pewnej chwili zerwała się wichura, przyginając do ziemi wszystko, co napotkała po drodze. Z nieba polały się strumienie deszczu, jakby anioły sprzątając zakamarki nieba wylewały wodę wiadrami na ziemię. Najgorzej miały małe żyjątka, zaskoczone ulewą machały małymi nóżkami jak wiosłami i zazdrościły ludziom ciepłych, przytulnych domów. Anna zerwała się obudzona ostrym dźwiękiem niewiadomego pochodzenia. To deszcz bębnił o parapety okien, wydając niepowtarzalne odgłosy mlaskania, pluskania, ciapania i tym podobne dźwięki. Szaleństwo burzy, która przewaliła się przez ludzkie siedliska skończyło się złamaną jabłonką w sadzie, zalanymi grządkami warzywnymi i wielkimi kałużami na drodze. Dla przyrody, mimo wielu zniszczeń, było to odnową biologiczną wprost cudowną, dającą siłę napędową do wzrostu wszystkiego, co żyje i oddycha. Głowy drzew umyte, ptaki wykąpane, rośliny napojone, powietrze odświeżone. Wszystko rusza do życia mimo chwilowego strachu i niezbędnej zagłady tego, co jest słabe i mało wytrzymałe. Anna zabrała się do przygotowywania obiadu. Przygotuję warzywa, które Grześ bardzo lubi. Jutro pójdziemy na niedzielny spacer nabrać sił do pracy, aż do następnego weekendu. Mamy przed sobą całe życie i czas na wszystko cokolwiek zechcemy zrobić – pomyślała ciesząc się każda chwilą mimo chwilowego zawirowania na niebie i ziemi.
Czas jest niewątpliwie najczęściej używanym słowem w każdym języku świata.
– Bo czas jak rzeka, jak rzeka płynie unosząc w przeszłość tamte dni – to wzruszające słowa piosenki śpiewane przez Czesława Niemena, dla którego czas się skończył już tu na ziemi. Zapewne w innym wymiarze istnienia już o nim nie śpiewa, bo tam czas nie istnieje. Jest zawsze Tu i Teraz.
– Ja dla Pana czasu nie mam, skąd bym miała wziąć ten czas – to słowa piosenki śpiewanej przez Hannę Banaszak.
Czas jest największym darem człowieka danym przez Stwórcę na drogę ziemskiego życia, czy jest się wierzącym czy nie. Czas to okres od teraz do odejścia z tego świata. Czas poszatkowany epokami, latami, dniami, godzinami, minutami, sekundami. Każdy moment to czas, który bezpowrotnie mija. Czas ucieka wieczność czeka – przypominał nam te słowa Jan Paweł II. Czas to jest czas – powiedziało dziecko w wywiadzie telewizyjnym prowadzonym wśród przedszkolaków.
Czas to coś, co nam ucieka
Czas jest najlepszym przyjacielem człowieka
Kto ma czas jest Panem swego losu
Wszystko może zmienić naprawić
Kiedy skończy się czas to już nie ma go pośród nas.
Na ziemi mamy tylko i wyłącznie czas. Jest czas rodzenia, wzrastania, dojrzewania, czas nauki i miłości, czas wydawania owoców, czas odchodzenia do wieczności.
Od czasu budowy zegarów człowiek stał się niewolnikiem czasu – stwierdził jeden z uczonych. Natura ludzka jest nienasycona i oprócz czasu ciągle jej czegoś brak. Na razie cieszmy się tym czasem darowanym nam tu i teraz.
Pamiętajmy, że miłość ma zawsze dla nas czas, bo nie ma początku ani końca.
Polskie przysłowia
– Ciężkie czasy, obyczaje, nikt nie wesprze, każdy łaje.
– Czas – doktor najlepszy.
– Czas i śmierć nigdy się uprosić nie dadzą.
– Czas płynie jak woda.
– Czas to pieniądz.
– Czas – uczuć morderca.
– Czas utracony nigdy nie wróci.
– Sen i praca czas skraca.
– Czasy się odmieniają, z czasem i ludzie.

Życie
Życie jest darem
powołaniem
do odrobienia lekcji
nauką miłości
wszelkich cnót ducha
jedynym co trzeba cenić
nie wolno
uronić żadnego dnia
życie biegnie za czasem
woła
stój! poczekaj!
powiedz
mam jeszcze czas?
Pozdrawiam Teresa W.



