Niech się dzieje wola nieba z nią się zawsze zgadzać trzeba.
Pamiętam z przeszłości, że nie zawsze się z tą wolą nieba zgadzano.
Kiedy była susza ludzie zamawiali Mszę św. w intencji obdarzenia pól życiodajnym deszczem. Kiedy deszczu było za dużo, modlono się o pogodę by zebrać szczęśliwie płody ziemi. Zdarzało się nie raz, że dojrzałe zboże złożone w kopki, wypuszczało kiełki z powodu zbyt dużej ilości wilgoci. Seniorzy wychowani na wsi, dobrze pamiętają, jak bardzo ważną rzeczą było sprzątanie z pól tego, co na nich urosło. Żniwa były powodem ogólnopolskiej troski, o chleb dla wszystkich jego zjadaczy. Obecnie często słyszymy, że to sprawa wyłącznie rolników, a szkoda, bo o chleb powszedni modli się codzienne wielu wierzących. Kupujący chleb w sklepach, nie bardzo interesują się tym, skąd się bierze pieczywo i inne wyroby ze zbóż.
Oglądając w TV prognozę pogody mam ochotę zapytać, dla kogo właściwie zapowiadacie pogodę? Z pewnością nie dla ziemskiej przyrody, tylko dla wypoczywających turystów, urlopowiczów, wczasowiczów itp. ludzi, którzy chcą bez przerwy mieć pogodne niebo nad głową i ciepło słońca bez miary. Kiedy tylko jakaś chmurka zjawi się na niebie z zamiarem pokropienia ziemi, natychmiast zapewniacie widzów o tym, że to chwilowe zachmurzenie i że szybko znów będzie ciepło, sucho, jakby tylko tego było nam potrzeba na tej wysuszonej ziemi. Nie poczuwajcie się do obowiązku zapowiadania tylko dobrej pogody, bo dobra jest również deszczowa, wietrzna czy też chłodna po upalnych dniach, jednym słowem każda, choćby była pod przysłowiowym psem. Często słyszałam, jak ktoś mówił – niech sobie pada w nocy. Przecież deszcz sobie nie pada, tylko wyłącznie dla naszego dobra.
W końcu Stwórca nieba i ziemi traci cierpliwość, wylewa wszystko w jednym miejscu w nadmiarze, bo pragnienie słonecznej pogody jest większe od pragnienia życiodajnej wody z niebios. Ludzkie pragnienia to modlitwa, więc mamy to, co sobie życzymy, sucho w lasach i na polach, coraz niższy poziom wód na ziemi i w ziemi. Wszystko, co spada z nieba jest dla przyrody, a my ludzie jesteśmy tylko jej użytkownikami i to często bardzo egoistycznymi. Zapytajcie górali, których w krzyżu coś łamie na zmianę pogody, jeśli oczywiście nie oglądają pogodynki w TV.
Nie oczekujmy ciągłego zapewniania o tym, że pogoda słoneczna musi być, bo wakacje nie będą udane. Tego oczekują ludzie nieświadomi potrzeb ziemi, która nas ubiera, żywi i poi. Nie oszukujmy się, nawzajem i zastanówmy się nad tym, że ona nas nie wyżywi bez wody, której tak się boimy w czasie zasłużonego odpoczynku na urlopie. Każda pogoda jest dla nas dobra, gdy pogoda ducha jest w nas. Zawsze można włożyć kalosze, nałożyć nieprzemakalny płaszcz i wyjść na deszcz, aby nasze twarze nasyciły się wilgocią i wygładziły się na wietrze.
A przecież deszcz ma dużo do zrobienia:
Wykąpać błotne ptaki
Podlać kwiaty na łące
Umyć głowy drzewom
Zawiązać grzybnie w lesie
Napoić dzikie zwierzęta
Wyłapać kurz z powietrza
I wiele innych zajęć
O których człowiek nie pamięta
Wyschła rzeka – Kazimiera Iłłakiewiczówna (1892-1983)
Od buków i dębów szum stoi,
Mgła rzekę wyschniętą poi,
Całe lato nie było dżdżów
ani w sercu zbytecznych słów,
ani mgły, ani wieści, ni ros.
Wyschła rzeka i zacichł głos.
A teraz – wilgoć w powietrzu
o całe niebo się wesprze.
A teraz rosną w głębi wody,
których nic nie wytępi.
I słyszę – i wiem, i czekam,
jak wzbierają serce i rzeka.
Ulewa – Adam Asnyk (1838 – 1897)
Na szczytach Tatr, na szczytach Tatr,
Na sinej ich krawędzi
Króluje w mgłach świszczący wiatr
I ciemne chmury pędzi.
Rozpostarł z mgły utkany płaszcz
I rosę z chmur wyciska –
A strugi wód z wilgotnych paszcz
Spływają na urwiska.
Na piętra gór, na ciemny bór
Zasłony spadły sine,
W deszczowych łzach granitów gmach
Rozpłynął się w równinę.
Nie widać nic – błękitów tło
I całe widnokręgi
Zasnute w cień, zalane mgłą,
Porznięte w deszczu pręgi.
I dzień, i noc, i nowy wschód
Przechodzą bez odmiany –
Dokoła szum rosnących wód –
Strop niebios ołowiany.
I siecze deszcz, i świszcze wiatr,
Głośniej się potok gniewa,
Na szczytach Tatr, w dolinach Tatr
Mrok szary i ulewa.
Miejmy nadzieję, że doczekamy się deszczu jesiennego, który uzupełni niedobory wody w naszych ogrodach, polach i lasach. Dedykuję fragment wiersza naszego poety tym, którzy doceniają znaczenie tego życiodajnego daru z nieba.
Deszcz jesienny – Leopold Staff (1878-1957)
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…
Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze
Na próżno czekały na słońca oblicze…
W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,
W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą…
Odziane w łachmany szat czarnej żałoby,
Szukają ustronia na ciche swe groby,
A smutek cień kładzie na licu ich młodem…
Powolnym i długim wśród dżdżu korowodem
W dal idą na smutek i życie tułacze,
A z oczu im lecą łzy… Rozpacz tak płacze…

Świat w zgodzie z przeznaczeniem jest pięknie ozdobiony kwiatami.
Polskie Przysłowia
– Deszcz ranny, gniew panny i taniec starej baby – niedługo trwałe.
– Gdy się wieczór czerwienią nieba, w nocy albo jutro deszczu czekać trzeba.
– Kiedy psy trawę łapią, będzie deszcz.
– Po deszczu pogoda, a po kłótni zgoda.
– Mgła opada, będzie pogoda, mgła w górę idzie, będzie deszcz.
– Słońce mocno przypieka, burza niedaleka.
– Z wielkiej chmury mały deszcz.
Nie ma złej i dobrej pogody, każda jest dla matki ziemi i dla wszystkiego co na niej rośnie. Ziemia rodzi dzięki wodzie z nieba, wszystko co jest nam potrzebne, np.: zioła lecznicze o których zapominamy, i dla własnej wygody i zysku, tworzymy chemiczną namiastkę tego, co możemy mieć za darmo w lecznictwie. Woda to życie dla każdej istoty tego świata, a szczególnie dla flory od której jesteśmy całkowicie zależni. Niepokojące jest obniżenie się wód gruntowych, co powoduje zanik wody w studniach. Nie wspomnę o rzekach, rzeczkach i strumykach, w których fauna i flora po prostu umiera. Ciągle słyszymy w mediach o zmianie klimatu, który jest rezultatem rabunkowej eksploatacji dóbr ziemi i złego jej traktowania. Pomijam nadmierne wycinki lasów, ogrzewania domów tzw. kopciuchami, czy pożary składowisk odpadów niebezpiecznych, podpalanie lasów, palenie się domów i innych obiektów strategicznych, przez działania wojenne.
Każdy laik może sobie wyobrazić jaki chaos powstaje w atmosferze pod wpływem takich działań, co niewątpliwie wpływa na opady atmosferyczne. Naukowcy mają różne teorie na temat przyczyn braku deszczu. Zmiana klimatu na naszym globie jest namacalna i oczywista, ale czy za wszystko odpowiadamy my – zwykli zjadacze chleba.
To nie my prowadzimy wojny, sprowadzamy niebezpieczne odpady z całego świata za ogromne pieniądze, narażając środowisko na zatrucia, nie my – którzy pragniemy spokoju i harmonii między ziemią a niebem.
Tak naprawdę to nasza planeta Ziemia żyje sobie własnym życiem, zawieszona wśród gwiazd i wielu innych planet we wszechświecie. Przeżywała już nie jeden okres zmian od początku istnienia, o czym napisano już wiele rozpraw naukowych o przyczynach i skutkach ich powstawania. Może drwi sobie z naszych dociekań, po co i dlaczego tak się dzieje na niebie, i na naszym łez padole. Jest podporządkowana prawom Wszechświata, a my możemy tylko marzyć i udawać, że naprawiamy ten nasz ziemski świat.
Kto wie – dlaczego niebo skąpi ziemi kropli deszczu?
Na koniec – fragment piosenki śpiewanej przez Tercet Egzotyczny pt. „Pamelo wróć„.
Niebo skąpi suchej ziemi kropli deszczu,
Niebo skąpi szczęścia biednym tak, jak my
Ukochany, to jest nasz ostatni wieczór,
Odejdziemy, kiedy błyśnie siwy świt.
Za tym pustym stepem miasto jest ogromne,
Dla nas dwojga tam zbuduję piękny dom,
Przyślę list, a potem ty przyjedziesz do mnie,
Odnajdziemy szczęście swe daleko stąd.
Pozdrawiam Teresa W.




